Co to znaczy „MVP w 30 dni” i dla kogo to ma sens
Praktyczna definicja MVP, bez teorii z podręczników
MVP (Minimum Viable Product) to najprostsza możliwa wersja produktu, która spełnia dwa warunki:
- umożliwia prawdziwym użytkownikom rozwiązanie choć kawałka realnego problemu,
- daje tobie mierzalne dane i feedback, które pomagają zdecydować: rozwijać, zmienić kierunek czy zamknąć temat.
MVP nie jest „pierwszą wersją idealnej aplikacji”. To wersja testowa do zebrania dowodów: czy ktoś naprawdę potrzebuje tego, co budujesz, i czy jest gotów poświęcić na to czas lub pieniądze.
MVP w 30 dni oznacza, że w ciągu jednego miesiąca:
- definiujesz problem i hipotezy,
- wybierasz formę MVP (niekoniecznie aplikację!),
- budujesz minimalne rozwiązanie,
- pokazujesz je prawdziwym ludziom i zbierasz dane.
Jeśli po 30 dniach masz pierwszych użytkowników, rozmowy, wnioski i liczby – dowiozłeś MVP, nawet jeśli produkt technicznie „ledwo zipie”.
MVP, prototyp, PoC, gotowy produkt – gdzie są granice
Te pojęcia często się mieszają, a w praktyce oznaczają coś innego:
| Pojęcie | Cel | Użytkownik końcowy? | Poziom dopracowania |
|---|---|---|---|
| Proof of Concept (PoC) | Sprawdzić, czy coś jest technicznie możliwe | Nie | Niski, często „laboratoryjny” |
| Prototyp | Pokazać wygląd / doświadczenie, zebrać wstępny feedback | Czasem | Średni, często bez „prawdziwego” back-endu |
| MVP | Sprawdzić, czy ludzie naprawdę używają / płacą | Tak | Wystarczający, by dało się korzystać |
| Gotowy produkt | Sprzedaż na szerszą skalę | Tak | Wysoki: stabilność, skalowalność, pełne funkcje |
W kontekście 30 dni mówimy o MVP, a nie o gotowym produkcie. To nie jest czas na dopieszczanie interfejsu, automatyzację wszystkiego i budowanie „architektury na milion użytkowników”. Chodzi o sprawdzenie, czy warto w ogóle dochodzić do tej skali.
Kiedy 30 dni to realny horyzont, a kiedy nie
MVP w 30 dni ma sens przede wszystkim dla:
- produktów cyfrowych B2C i B2B o niskiej lub średniej złożoności (proste SaaS, narzędzia dla freelancerów, małe automatyzacje),
- usług opartych o technologię, które można na początku dowozić ręcznie (concierge MVP),
- pomysłów informacyjnych (kursy, newslettery, bazy wiedzy, marketplace’y niszowe w wersji bardzo ograniczonej).
30 dni rzadko wystarczy na sensowne MVP, jeśli:
- wchodzisz w produkty hardware (sprzęt, IoT),
- potrzebujesz ciężkich integracji z wieloma systemami korporacyjnymi,
- tworzysz coś o wysokim ryzyku prawnym/medycznym (systemy medyczne, fintech podlegający ścisłej regulacji).
W tych przypadkach w 30 dni da się zrobić raczej prototyp koncepcyjny lub PoC, a nie pełnokrwiste MVP z użytkownikami na rynku. Ale jeśli celujesz w prosty prototyp produktu cyfrowego czy usługę online – 30 dni to wystarczająco, by zebrać pierwsze twarde dane.
Jak pogodzić budowę MVP z pracą etatową lub studiami
Większość osób nie siedzi nad MVP po 8 godzin dziennie. Realniejszy model to:
1,5–3 godziny dziennie w tygodniu + 2 bloki po 3–4 godziny w weekend. Średnio daje to około 40–60 godzin pracy w miesiącu.
Aby taki rytm zadziałał:
- każdy dzień powinien mieć jedno konkretne zadanie (np. „napisać sekcję hero na landing page”, „porozmawiać z 3 osobami”),
- trzeba zaakceptować, że nie powstanie perfekcyjny produkt – tylko minimalna wersja, która działa,
- warto blokować w kalendarzu stałe sloty (np. 20:00–22:00 od poniedziałku do czwartku) i traktować je jak spotkanie z klientem.
Kluczowe jest odcięcie zadań „ładnych, ale zbędnych” (logo, branding, skomplikowane animacje), jeśli nie wpływają na walidację. MVP ma odpowiedzieć na pytania biznesowe, nie estetyczne.

Szybka weryfikacja pomysłu – zanim zaczniesz budować
Co to znaczy, że pomysł jest „wart testu”
Pomysł wart testu to taki, który spełnia kilka prostych kryteriów:
- Jasny problem – jesteś w stanie w jednym zdaniu opisać ból użytkownika (np. „freelancerzy gubią się w rozliczaniu małych zleceń”).
- Konkretny segment użytkowników – wiesz, kto dokładnie ma ten problem (nie „wszyscy”, tylko np. „freelancerzy marketingowi w małych miastach”).
- Istnieją jakieś obecne rozwiązania – czyli problem jest realny, bo ktoś już próbuje go ogarnąć (Excel, notatnik, inne aplikacje).
- Masz dostęp do ludzi z tej grupy – możesz z nimi porozmawiać w najbliższych dniach (grupy Facebook, LinkedIn, własne kontakty).
Z kolei pomysł warto odrzucić lub odłożyć, jeśli:
- nie potrafisz znaleźć realnych osób z tym problemem,
- problem jest zbyt ogólny i abstrakcyjny („ludzie chcą być szczęśliwsi”),
- rozwiązanie wymaga ogromnych inwestycji lub regulacji, do których nie masz dostępu.
Prosty schemat: problem → grupa → obecne rozwiązania → luka
Zanim cokolwiek zbudujesz, zapisz na jednej kartce lub w jednym pliku:
- Problem: jaki konkretnie ból rozwiązujesz?
- Grupa użytkowników: dla kogo dokładnie?
- Obecne rozwiązania: jak sobie radzą dzisiaj?
- Luka: co ich wkurza w tych rozwiązaniach, gdzie jest miejsce na coś lepszego?
Przykład dla prostego notatnika dla freelancerów:
- Problem: freelancerzy gubią czas poświęcony na małe zadania, przez co nie fakturują wszystkiego.
- Grupa: freelancerzy z branży kreatywnej (grafika, copy, social media) pracujący z kilkoma klientami.
- Obecne rozwiązania: Excel, notes, wpisywanie ręczne w aplikacje do faktur.
- Luka: narzędzia są albo zbyt rozbudowane (programy do zarządzania projektami), albo za mało dostosowane do szybkiego łapania drobnych zadań „w biegu”.
Rozmowy z użytkownikami w 3 dni – plan minimum
Customer discovery w praktyce nie musi być skomplikowane. Da się przeprowadzić 10–20 rozmów w 3 dni, jeśli podejdziesz do tego prosto:
- Dzień 1: spisujesz listę osób (znajomi, znajomi znajomych, osoby z grup FB/LinkedIn) + piszesz krótki, szczery komunikat: „Hej, testuję pomysł na narzędzie X dla osób takich jak Ty. Czy znajdziesz 15 min na rozmowę o tym, jak dziś rozwiązujesz Y? Zero sprzedaży, tylko research”.
- Dzień 2–3: robisz krótkie rozmowy (15–20 minut) na Zoom/telefonie/na żywo.
Celem nie jest prezentacja pomysłu, tylko zrozumienie rzeczywistości użytkownika. Jeśli nie jesteś w stanie złapać 10 osób z grupy docelowej w 2–3 dni, jest to pierwsza czerwona flaga co do skalowalności projektu.
Jak pytać, żeby nie dostać samych uprzejmych pochwał
Ludzie z natury są mili. Jeśli zapytasz „Czy podoba Ci się ten pomysł?”, większość odpowie „tak”. To nic nie znaczy. Zamiast opinii o pomyśle potrzebujesz historii o ich życiu i zachowaniach.
Lepsze pytania:
- „Opowiedz, jak teraz rozwiązujesz [problem]. Co robisz krok po kroku?”
- „Kiedy ostatni raz miałeś z tym problem? Co wtedy zrobiłeś?”
- „Z jakich narzędzi korzystasz? Co w nich najbardziej przeszkadza?”
- „Co się dzieje, jeśli nic z tym nie zrobisz?”
- „Gdybyś miał magiczną różdżkę i mógł jednym kliknięciem poprawić jedną rzecz, co by to było?”
Jeśli chcesz już pokazać pomysł, nie pytaj „Czy byś tego używał?”, tylko:
- „Gdzie to by się wpasowało w Twój dzień? Kiedy realnie miałbyś na to czas?”
- „Z czego musiałbyś zrezygnować, żeby używać tego narzędzia?”
- „Co sprawiłoby, że zrezygnowałbyś po tygodniu?”
Szybka decyzja: kontynuować, pivotować, odpuścić
Po 10–20 rozmowach wypisz sobie wnioski:
- czy problem jest faktycznie bolesny, czy raczej „fajnie by było”?
- czy ludzie już próbują coś z tym robić (dobry znak), czy wzruszają ramionami?
- czy pojawia się powtarzalny wzór – podobne historie, podobne frustracje?
Możesz przyjąć prostą matrycę:
- Duży ból + ludzie już „kombinują” z rozwiązaniami → idź dalej.
- Średni ból + ludzie myślą, że „by się przydało”, ale nic nie robią → przemyśl wartość lub segment.
- Mały ból + brak jakichkolwiek działań → rozważ odpuszczenie lub pocięcie pomysłu na inny problem.
W tym miejscu łatwiej zakończyć projekt, niż po 3 miesiącach kodowania. To właśnie minimalizacja ryzyka w procesie budowy MVP.
Ustalenie celu MVP i hipotez do sprawdzenia
Jedno zdanie, które opisuje obietnicę produktu
Bez jasnej obietnicy produkt rozlewa się na wszystko i na nic. Dobrze działa prosty szablon value proposition:
„Pomagam [konkretna grupa] zrobić [konkretny efekt] bez [główna frustracja]”.
Przykłady:
- „Pomagam freelancerom marketingowym łapać i rozliczać każde małe zlecenie bez siedzenia godzinami w Excelu.”
- „Pomagam małym gabinetom kosmetycznym zapełnić kalendarz bez dzwonienia do każdej klientki z osobna.”
Takie zdanie jest kompasem. Jeśli funkcja nie wspiera tej obietnicy – wypada z MVP.
2–3 główne hipotezy, które naprawdę trzeba sprawdzić
Na etapie MVP kluczowe są trzy typy hipotez:
- Hipoteza problemu – czy problem jest wystarczająco bolesny i częsty?
- Hipoteza rozwiązania – czy twoje podejście realnie ułatwia życie użytkownika?
- Hipoteza wartości / gotowości do płacenia – czy ludzie są gotowi poświęcić coś cennego: czas, dane, pieniądze?
Przykładowe hipotezy dla notatnika dla freelancerów:
- Problem: „Freelancerzy tracą część dochodów, bo nie notują małych zadań”.
- Rozwiązanie: „Prosty notatnik z przypomnieniami pozwoli im zapisać 80% takich zadań w ciągu dnia pracy”.
- Wartość: „Przynajmniej 20% aktywnych użytkowników będzie gotowych przejść na płatną wersję po 14-dniowym okresie próbnym”.
Przekładanie hipotez na mierzalne wskaźniki
Hipotezy bez liczb to życzenia. Każdą hipotezę sprowadź do konkretnego wskaźnika:
- problem → liczba osób, które w rozmowach przyznają, że realnie tracą pieniądze lub czas przez dany problem,
- rozwiązanie → odsetek osób, które po przetestowaniu MVP wracają do niego w ciągu 7 dni,
- wartość → liczba zapisów na listę oczekujących, liczba osób, które podadzą kartę (jeśli jesteś gotowy), liczba osób, które zgodzą się rozmawiać dalej.
Przykład prostego zestawu wskaźników dla 30 dni:
- min. 30 osób zapisanych na listę zainteresowanych,
- min. 10 użytkowników, którzy realnie korzystają z MVP przez co najmniej tydzień,
- min. 3 osoby, które deklarują gotowość do płacenia (np. akceptują wstępną cenę i chcą przejść na wersję płatną, gdy będzie dostępna).

Zawężenie zakresu – jak określić minimalny zestaw funkcji
Mapa historii użytkownika zamiast listy „ficzerów”
Zamiast zaczynać od listy funkcji, zacznij od jednej, konkretnej ścieżki użytkownika. Co ma się wydarzyć od momentu, gdy pierwszy raz o tobie usłyszy, do momentu, w którym dostaje obiecaną wartość?
Przykład dla notatnika freelancerów:
- Freelancer widzi prostą stronę lądowania i rozumie, o co chodzi.
- Zakłada konto lub zaczyna bez konta (np. jako demo).
- Dodaje pierwsze zadanie z czasem lub kwotą.
- Po kilku dniach dostaje podsumowanie: ile zł / godzin „odzyskał”.
To jest rdzeń produktu. Wszystko poza tą ścieżką jest kandydatem do wycięcia z MVP.
Kryterium „bez tego produkt nie dowozi obietnicy”
Stwórz listę funkcji, ale oceniaj je tylko jednym pytaniem:
„Czy bez tego użytkownik dostanie obiecaną wartość?”.
- Jeśli tak – to nie jest funkcja MVP, tylko „miły dodatek”.
- Jeśli nie – to jest kandydat do MVP.
Dla notatnika:
- Dodawanie zadań z kwotą/czasem → tak, w MVP.
- Eksport do Excela → można poczekać.
- Integracja z kalendarzem Google → na później.
- Automatyczne przypomnienia push → prosta wersja (np. 1 dzienny mail) w MVP, rozbudowa później.
Metoda MoSCoW po ludzku
Znana metoda MoSCoW (Must / Should / Could / Won’t) sprawdza się, jeśli nie robisz z niej korporacyjnej tabelki. W praktyce wystarczy prosta tablica:
- MUST – bez tego produkt jest bez sensu, nie da się spełnić obietnicy.
- SHOULD – przyda się, ale można to ogarnąć ręcznie lub obejściem.
- COULD – fajerwerki; odkładasz.
- WON’T (TERAZ) – nie wchodzi w grę w ciągu 30 dni, choćby nie wiem co.
Jeśli w kolumnie MUST masz więcej niż 5–7 pozycji dla prostego produktu, to jest mocny sygnał, że próbujesz zrobić wersję 1.0, nie MVP.
Odcinanie „ogonów” – funkcje, które kuszą, ale zabiją 30 dni
Najczęstsze pułapki, które wyciągają projekt poza 30 dni:
- Zaawansowane uprawnienia i role użytkowników – na start zwykle wystarczy 1 typ konta.
- Rozbudowane integracje – każda dodatkowa usługa to osobny projekt i debugowanie.
- Automatyzacje „dla wygody” – wiele z nich można na początku ogarnąć ręcznie (np. wysyłka PDF raz dziennie).
- Panel administracyjny na poziomie SaaS-owego kombajnu – na MVP wystarczy prosty wgląd w dane lub nawet zwykły eksport.
Jeśli dyskutujesz nad funkcją dłużej niż 10 minut, zaparkuj ją w liście „po MVP”. MVP to nie jest konkurs na idealny produkt, tylko test najważniejszych hipotez.
Wybór formy MVP – nie zawsze trzeba od razu budować aplikację
Spektrum form: od „udawanej” usługi do pełnej aplikacji
MVP to nie synonim „aplikacji webowej”. To najprostsza forma, która pozwoli zebrać twarde dane. Czasem wystarczy:
- formularz + arkusz kalkulacyjny,
- prosty chatbot na stronie,
- usługa „ręczna”, obsługiwana przez ciebie w tle,
- klikany prototyp w Figma.
Dobór formy zależy od tego, jaką hipotezę testujesz.
Kiedy wystarczy „MVP Concierge”
MVP typu concierge to sytuacja, w której użytkownik widzi „produkt”, ale większość pracy robisz ręcznie. Dobry wybór, gdy:
- proces po stronie użytkownika jest prosty,
- dużo pracy dzieje się „w środku” (analiza, dopasowania, ręczne decyzje),
- masz mało użytkowników na starcie (kilkanaście, kilkadziesiąt osób).
Przykład: narzędzie do optymalizacji stałych kosztów firm. Zamiast budować system integracji z bankami:
- zbierasz od użytkownika PDF z wyciągiem,
- analizę robisz ręcznie (lub pół-automatycznie w Excelu/Sheets),
- wysyłasz raport mailem, jakby powstał z aplikacji.
Klient doświadcza efektu (niższe koszty, konkretny raport), a ty testujesz:
- czy w ogóle chcą ci wysłać dane,
- czy raport jest dla nich użyteczny,
- czy chcą za to płacić.
Landing page + lista oczekujących jako MVP
Jeśli hipotezy dotyczą głównie zainteresowania i gotowości do zapisania się, wystarczy dobra strona lądowania:
- jasny nagłówek z obietnicą,
- 3–5 punktów z korzyściami,
- prosty formularz zapisu (email + ewentualnie 1–2 pytania kwalifikujące).
W takim MVP testujesz np.:
- czy ktoś zostawi dane kontaktowe,
- która propozycja wartości konwertuje lepiej (A/B test nagłówków),
- z jakich źródeł ruchu przychodzą najlepsi potencjalni klienci.
To często wystarczy, żeby nie pisać ani jednej linijki backendu, a już mieć dane, czy ktokolwiek reaguje na obietnicę.
Prototyp klikalny zamiast działającej aplikacji
Jeśli chcesz sprawdzić głównie użyteczność interfejsu i sposób pracy, zamiast walczyć z infrastrukturą możesz użyć narzędzi typu Figma, Axure, Marvel:
- tworzysz prosty, klikalny prototyp kilku ekranów,
- dajesz użytkownikom zadania: „Dodaj nowe zlecenie”, „Sprawdź, ile zarobiłeś w tym tygodniu”,
- obserwujesz, gdzie klikają, gdzie się gubią, co jest dla nich nielogiczne.
Nie testujesz wtedy technologii, tylko czy sposób rozwiązania problemu ma sens z perspektywy użytkownika.
Kiedy faktycznie warto zbudować „prawdziwą” aplikację
Pełne MVP (działająca aplikacja) ma sens, gdy:
- hipoteza dotyczy codziennego używania, a nie tylko jednorazowego efektu,
- interakcje są częste (kilka razy dziennie / tydzień),
- bez automatyzacji użytkownik nie poczuje realnej różnicy (np. narzędzie do trackowania czasu).
Wtedy budujesz możliwie najprostszy, ale jednak używalny end-to-end przepływ, a nie makietę. Klucz w tym, żeby aplikacja robiła jedną rzecz dobrze, zamiast dziesięciu przeciętnie.

Narzędzia i technologia pod MVP – no-code, low-code i minimalny kod
Technologia jako środek, nie cel
W MVP technologia ma jak najszybciej dowieźć test, nie imponować architekturą. Kryteria wyboru:
- czas do pierwszej działającej wersji,
- łatwość wprowadzania zmian po feedbacku,
- koszt (czas + pieniądze) w ciągu pierwszych 30 dni.
Nie projektujesz systemu na milion użytkowników. Projektujesz eksperyment na kilkanaście–kilkadziesiąt osób.
Kiedy no-code ma przewagę
Platformy no-code (np. Bubble, Adalo, Glide, Softr, Webflow + Memberstack) błyszczą, gdy:
- interfejs jest dość standardowy (listy, formularze, profile, proste workflow),
- logika biznesowa nie jest ekstremalnie skomplikowana,
- kluczowe jest szybkie iterowanie na UI i UX.
Typowe przykłady:
- panele klienta,
- proste marketplace’y,
- aplikacje typu CRM / zarządzanie zadaniami / katalogi.
Plus: w ciągu kilku dni możesz mieć działającą wersję. Minus: trudniej później „przepisać” wszystko na klasyczne technologie, jeśli produkt urośnie. Na MVP to akceptowalny koszt.
Low-code + automatyzacje (Zapier, Make, n8n)
Jeśli pewne części systemu można posklejać z gotowych klocków, low-code i automatyzacje przyspieszą pracę:
- Zapier / Make / n8n – łączenie formularzy, arkuszy, systemów płatności, mailingu,
- AirTable / Google Sheets – prosty backend danych,
- Stripe / Paddle – gotowe płatności zamiast budowania własnego systemu faktur.
Przykład przepływu dla MVP:
- Użytkownik wypełnia formularz zapisów (np. na Webflow).
- Dane lecą do AirTable.
- Automatyzacja wysyła powitalny mail + zapisuje użytkownika do listy w narzędziu mailingowym.
- W tle możesz ręcznie aktywować konta / wysyłać dostęp.
W 30 dni nie budujesz własnego CRM. Korzystasz z tego, co już istnieje.
Kiedy mimo wszystko pisać kod od zera
Są sytuacje, gdy no-code/low-code się nie sprawdzi:
- bardzo specyficzna logika, np. algorytmy planowania tras,
- wysokie wymagania wydajnościowe lub bezpieczeństwa,
- potrzeba głębokich integracji / pracy na dużych wolumenach danych.
Nawet wtedy można minimalizować zakres:
- wybrać jeden framework i stack (np. Next.js + Supabase),
- użyć gotowych szablonów UI,
- oprzeć się na usługach typu BaaS (Backend as a Service) zamiast budować wszystko samemu.
Klucz: żadnych „mikroserwisów” na MVP. Jeden prosty serwis, minimalna infrastruktura, monitoring typu „logi + prosty alert”, nic więcej.
Prosta checklista techniczna przed startem
Przed startem MVP wystarczy krótka lista techniczna:
- czy użytkownik może się zarejestrować / zalogować (jeśli to potrzebne)?,
- czy kluczowy przepływ (np. dodanie zadania → podsumowanie) działa end-to-end?,
- czy w razie błędu widzi prosty, ludzki komunikat i ma jak się z tobą skontaktować?,
- czy zbierasz minimalne dane o użyciu (np. przez prostą analitykę)?,
- czy robisz chociaż bazowy backup danych (nawet manualny raz dziennie)?
Na tym etapie nic więcej nie jest potrzebne, żeby rzetelnie testować produkt z kilkunastoma osobami.
Plan 30-dniowy – podział na tygodnie i ogólny rytm pracy
Dlaczego 30 dni to sprint, a nie „mini-projekt”
30 dni na MVP to jeden intensywny cykl, nie ciągnąca się praca „po godzinach bez terminu”. Żeby dowieźć efekt, potrzebujesz:
- jasnego celu na koniec 30 dni,
- podziału na krótkie, tygodniowe etapy,
- codziennej, choćby krótkiej kontroli postępu.
Działa to zarówno w jednoosobowym projekcie, jak i w małym zespole 2–3 osób.
Tydzień 1 – doprecyzowanie i cięcie zakresu
Cel tygodnia: ostatecznie ustalony zakres MVP + forma + plan techniczny.
Zadania na Tydzień 1:
- spisanie i doprecyzowanie obietnicy produktu (1 zdanie),
- wybór 2–3 kluczowych hipotez do testu,
- narysowanie ścieżki użytkownika (od pierwszego kontaktu do efektu),
- lista funkcji + podział na MUST / SHOULD / COULD / WON’T,
- wybór formy MVP (concierge, landing, no-code app itd.),
- decyzja technologiczna (stack, narzędzia, usługi zewnętrzne),
- zapisanie kryteriów sukcesu na 30 dni (min. liczby, które chcesz zobaczyć).
Pod koniec tygodnia powinieneś mieć jedną, konkretną stronę dokumentu z zakresem i decyzjami. Bez tego każdy kolejny tydzień będzie się rozłaził.
Tydzień 2 – budowa „kręgosłupa” MVP
Cel tygodnia: działająca, choć surowa wersja produktowa, którą można pokazać kilku osobom.
Priorytety:
- zbudowanie kluczowego przepływu użytkownika (onboarding → pierwszy efekt),
- zrobienie minimalnego interfejsu (może być brzydki, ale zrozumiały),
- podpięcie podstawowej analityki (np. Mixpanel, Google Analytics, PostHog),
- przygotowanie prostego komunikatu do pierwszych testerów.
Pomijaj wszystko, co nie jest niezbędne do testu:
- brak trybu „zapomniałem hasła”? Możesz na start resetować ręcznie,
- brak automatycznych powiadomień? Zacznij od ręcznych maili z Gmaila,
- brak panelu ustawień? Uzgadniaj szczegóły z użytkownikami 1:1.
Ważne, żeby dało się przejść całą ścieżkę. Reszta to szum, który spokojnie poczeka.
Tydzień 3 – pierwsze testy z użytkownikami i szybkie poprawki
Cel tygodnia: realny kontakt z użytkownikami + pierwsza iteracja.
Na tym etapie projekt przechodzi z trybu „buduję” do trybu „buduję i obserwuję”. Dzień bez kontaktu z użytkownikiem to dzień stracony.
Trzy główne strumienie pracy:
- rekrutacja i obsługa testerów,
- zbieranie jakościowego feedbacku,
- wdrażanie mikro-poprawek na bieżąco.
Jak zdobyć pierwszych testerów w kilka dni
Najprostsze źródła to:
- twoja sieć kontaktów (LinkedIn, znajomi z branży, poprzedni klienci),
- niszowe społeczności (grupy FB, Slack/Discord branżowy, fora),
- małe kampanie płatne kierujące na landing z zapisem.
Dobrze działa krótka, konkretna wiadomość:
„Buduję narzędzie dla [konkretny typ użytkownika], które ma pomóc w [konkretny efekt]. Szukam 5–10 osób do krótkich testów w zamian za [bonus: zniżka, dostęp na dłużej, możliwość wpływu na rozwój]. Dasz znać, czy to dla Ciebie?”.
Struktura rozmowy z testerem
Zamiast długich ankiet lepiej działają krótkie rozmowy (15–30 min). Prosty szkielet:
- 3–5 minut: poznanie kontekstu („Jak dziś rozwiązujesz X?”, „Co jest w tym najbardziej męczące?”).
- 10–15 minut: wspólne przejście przez produkt (udostępniony ekran lub nagranie z ich strony).
- 5–10 minut: pytania otwarte („Co było najbardziej pomocne?”, „Co było najbardziej irytujące?”, „Co byś usunął?”).
Po każdej rozmowie spisz 3 rzeczy:
- co koniecznie trzeba poprawić przed kolejnymi testami,
- co było pozytywnym zaskoczeniem,
- jakie słowa użytkownik sam używał do opisu problemu i efektu.
Jak wybierać, co poprawić w pierwszej kolejności
W Tygodniu 3 codziennie pojawi się nowa lista „drobnych pomysłów”. Żeby nie utonąć:
- zbieraj wszystko w jednym miejscu (tablica w Notion, Trello, Linear),
- oznaczaj każde zgłoszenie: BLOKER / UTRUDNIENIE / POMYSŁ,
- każdego dnia wybierz 1–3 poprawki z kategorii BLOKER/UTRUDNIENIE i zrób je do końca dnia.
Na tym etapie szybkość jest ważniejsza niż idealne decyzje produktowe. Chcesz, żeby w ciągu kilku dni produkt stał się wyraźnie mniej bolesny w użyciu.
Tydzień 4 – domknięcie eksperymentu i przygotowanie kolejnego kroku
Cel tygodnia: zbierać dane do końca eksperymentu + nie zgubić wniosków.
To nie czas na duże przebudowy. Raczej na:
- usuwanie największych tarć w kluczowym przepływie,
- zwiększanie liczby osób, które przechodzą przez MVP,
- spięcie wyników z założonymi na początku hipotezami.
Jak dobić do sensownej liczby użyć MVP
Jeśli widzisz, że konwersja jest w porządku, ale ruch jest zbyt mały, Tydzień 4 to moment na kilka prostych ruchów:
- poproś aktualnych testerów, żeby polecili produkt 1–2 osobom z podobnym problemem,
- udostępnij krótki case („Jak X zaoszczędził 3 godziny tygodniowo dzięki naszemu narzędziu”) w społecznościach, w których są potencjalni klienci,
- zrób mini-warsztat / demo na żywo dla kilku osób i daj od razu dostęp po spotkaniu.
Chodzi o to, żeby przepuścić przez MVP tyle osób, ile realnie się da w tych ostatnich dniach, bez budowania nowych funkcji.
Prosty szkielet notatek z 30 dni
Dużo projektów traci przewagę z tych 30 dni, bo wnioski zostają w głowach. Wystarczy jedna, konkretna notatka z czterema blokami:
- Hipotezy na start – wklej to, co spisałeś w Tygodniu 1.
- Co się potwierdziło – tylko rzeczy, dla których masz dane lub powtarzalny feedback.
- Co się nie sprawdziło – funkcje, których nikt nie użył, komunikaty, które nie działały, kanały ruchu bez efektu.
- Pytania na kolejny eksperyment – 3–5 rzeczy, które wymagają osobnego testu.
To wystarczy, by po kilku tygodniach przerwy bez bólu wrócić do projektu lub do rozmów z inwestorem / partnerem, mając konkrety zamiast „wydaje mi się”.
Codzienny rytm pracy w trakcie 30 dni
Oprócz podziału na tygodnie pomaga bardzo prosty codzienny rytm. Nie musi być „zwinny” ani sformalizowany. Ma po prostu trzymać projekt na torach.
Poranny przegląd: 15–20 minut
Co rano zrób krótkie „spotkanie” – nawet jeśli pracujesz sam:
- sprawdź liczby (wejścia, aktywacje, podstawowe zdarzenia w produkcie),
- przejrzyj wczorajsze zgłoszenia i feedback,
- wybierz 1 główny cel na dziś (np. „Dowieźć rejestrację płatności Stripe end-to-end”).
Jedno zdanie wystarczy: „Jeśli dziś zrobię tylko to, dzień będzie udany”. To mocno ogranicza skakanie między zadaniami.
Bloki pracy zamiast „ciągłego dłubania”
Przy 30-dniowym MVP praca po 20 minut co kilka godzin zazwyczaj kończy się rozproszeniem. Lepiej zorganizować dzień w 2–3 bloki:
- blok budowania (2–3 godziny): kod/konfiguracja/no-code,
- blok kontaktu z użytkownikami (1–2 godziny): maile, demo, rozmowy, analiza nagrań z sesji,
- blok porządkowania (30–60 minut): aktualizacja zadań, notatki z feedbacku, priorytety na jutro.
Przy małej ilości czasu (projekt „po godzinach”) blok budowania może być jeden, ale regularny – np. 90 minut dziennie, 5 razy w tygodniu.
Wieczorne domknięcie dnia
Na koniec dnia wypisz w 5–10 minut:
- co faktycznie zostało zrobione (konkrety, nie „pracowałem nad UI”),
- co cię zablokowało i wymaga decyzji,
- co jutro jest „najgrubszą rzeczą” do przepchnięcia.
Dzięki temu nie tracisz pierwszych 30–40 minut następnego dnia na przypominanie sobie, gdzie przerwałeś.
Minimalne metryki, które warto śledzić w MVP
Nie chodzi o rozbudowany dashboard. Na 30-dniowym etapie wystarczy garść liczb, z których da się coś wyczytać. Kluczowe metryki zależą od rodzaju produktu, ale zwykle mieszczą się w kilku kategoriach.
Od zainteresowania do pierwszego efektu
W produktach typu SaaS / narzędzie online:
- liczba osób, które zobaczyły obietnicę (odsłony landingu, prezentacji, posta),
- liczba rejestracji / zapisów (proste: ile osób zostawiło mail),
- odsetek osób, które osiągnęły „pierwszy efekt” (np. dodały pierwsze zadanie, wygenerowały pierwszy raport).
Dzięki temu widzisz, czy problem jest w:
- obietnicy (mało wejść i mało zapisów),
- onboardingu (dużo zapisów, mało efektów),
- samej wartości (ludzie robią pierwszy krok, ale nie wracają).
Zaangażowanie w pierwszych dniach
Do prostego MVP wystarczy jedna metryka retencji, np.:
- czy użytkownik wrócił w ciągu 7 dni (chociaż raz),
- lub czy wykonał kluczową akcję min. X razy w pierwszym tygodniu (np. 3 razy dodał zadanie).
Nie potrzebujesz na tym etapie analizy kohort. Wystarczy odpowiedź na pytanie: „Czy ludzie spontanicznie wracają, czy trzeba ich gonić przypomnieniami?”.
Wskaźniki „prawdziwego bólu”
Jeśli produkt faktycznie rozwiązuje ważny problem, pojawiają się sygnały:
- użytkownicy sami piszą z prośbą o dostęp dla kolegi z zespołu,
- proszą o możliwość dłuższego testu,
- mimo braków technicznych „przymykają oko”, bo efekt jest dla nich istotny.
To sygnały jakościowe, ale warto je również liczyć (np. ile było takich próśb w tygodniu) i notować przykładowe cytaty. Przydają się przy decyzji, czy wchodzić w kolejny etap.
Jak nie zabić MVP perfekcjonizmem
Najczęstszy powód, dla którego MVP nie wychodzi w 30 dni, to nie brak umiejętności technicznych, tylko nadmiar ambicji na jakość w pierwszym wydaniu.
„Tymczasowe” rozwiązania, które są w porządku
Przez pierwszy miesiąc spokojnie możesz:
- wysyłać powitalne maile ręcznie z szablonu zamiast przez zaawansowany marketing automation,
- resetować hasła po mailu od użytkownika zamiast budować pełen mechanizm,
- przyjmować płatności prostym linkiem Stripe Checkout zamiast skomplikowanej integracji z fakturowaniem.
Ważne, żeby:
- użytkownik miał jasną informację, co się dzieje i kiedy,
- ty miał możliwość obsłużenia kilku–kilkunastu osób bez spalenia całego dnia.
Granica między „wystarczająco dobrze” a „byle jak”
Prosty test:
- czy użytkownik rozumie, co ma zrobić na każdym kroku?,
- czy widzi wynik swojej akcji (komunikat, mail, zmiana w interfejsie)?,
- czy w razie błędu ma prostą drogę kontaktu do ciebie (mail, formularz)?,
- czy produkt nie wprowadza go w błąd obietnicą czegoś, czego jeszcze nie ma?
Jeśli te punkty są spełnione, produkt jest wystarczająco dobry na MVP, nawet jeśli UI jest surowe, a wydajność daleka od ideału.
Rola feedbacku negatywnego w pierwszych 30 dniach
Wczesny etap to idealny moment na „zimny prysznic”. Zderzenie z rzeczywistością oszczędza miesiące pracy.
Jak czytać krytykę bez paniki
Nie każda negatywna opinia oznacza, że produkt jest do wyrzucenia. Przydatny jest podział na trzy kategorie:
- To nie dla mnie – osoba nie ma problemu, który rozwiązujesz. Normalne.
- To dla mnie, ale nie teraz – priorytet jest zbyt niski, inne sprawy są pilniejsze.
- To dla mnie, ale sposób mi nie pasuje – tu jest najwięcej złota produktowego.
Z trzeciej kategorii wyciągaj konkretne zdania: „Gdyby to działało bardziej jak X…”, „Gdybym mógł to robić w 5 minut dziennie…”. To często gotowe kierunki na kolejne iteracje.
Co robić, gdy prawie nikt nie korzysta
Jeśli po 30 dniach:
- mało kto przechodzi przez cały przepływ,
- niewielu użytkowników wraca,
- a twoje wiadomości follow-up pozostają bez odpowiedzi,
masz dwie sensowne opcje:
- pivot problemu – być może uderzasz w zbyt mało bolesny obszar; spróbuj porozmawiać z tymi samymi ludźmi o innych zadaniach, które bardziej ich męczą,
- pivot segmentu – problem jest realny, ale nie dla tej grupy (np. narzędzie jest lepsze dla agencji niż dla freelancerów).
To nadal sukces MVP: zamiast utknąć w wielomiesięcznej budowie, masz jasny sygnał, że kierunek wymaga korekty.
Współpraca w małym zespole przy MVP
Jeśli budujesz MVP w 2–3 osoby, zyskujesz szybkość, ale dochodzi ryzyko chaosu. Kilka prostych zasad porządkuje pracę.
Podział ról na 30 dni
Nawet w mikro-zespole warto jasno ustalić, kto jest „właścicielem” której części:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Co to jest MVP i czym różni się od prototypu lub PoC?
MVP (Minimum Viable Product) to minimalna wersja produktu, z której może skorzystać prawdziwy użytkownik, żeby rozwiązać choć kawałek realnego problemu. Jednocześnie ty dostajesz twarde dane: czy ludzie faktycznie tego używają, wracają, są gotowi zapłacić.
Prototyp pokazuje głównie wygląd lub doświadczenie i nie musi „naprawdę działać” pod spodem. PoC (Proof of Concept) sprawdza, czy coś jest technicznie możliwe – zwykle bez udziału klienta końcowego. MVP stoi krok dalej: działa na tyle, by użytkownik mógł użyć produktu w swoim życiu lub pracy i zostawić ślad w liczbach.
Czy da się zbudować sensowne MVP w 30 dni?
Tak, pod warunkiem że mówimy o prostym produkcie cyfrowym lub usłudze online i zaakceptujesz „wersję minimalną”, a nie dopieszczony produkt. W 30 dni jesteś w stanie: doprecyzować problem i grupę docelową, przeprowadzić kilkanaście rozmów, wybrać formę MVP (np. prosty landing, formularz, manualna usługa), zbudować podstawową wersję i pokazać ją pierwszym użytkownikom.
To realne przy prostych SaaS-ach, narzędziach dla freelancerów, kursach online, newsletterach, prostych marketplace’ach czy usługach typu concierge (dużo ręcznej pracy w tle, mało technologii). Jeśli celujesz w coś ciężkiego technologicznie, regulowanego lub hardware, 30 dni wystarczy raczej na prototyp lub PoC, nie na pełne MVP na rynku.
Dla jakich pomysłów MVP w 30 dni nie ma sensu?
Krótki sprint 30-dniowy zwykle nie wystarczy, gdy projekt wymaga dużych inwestycji, skomplikowanej techniki lub mocnych zgód prawnych. Chodzi m.in. o:
- produkty hardware i IoT (prototypy urządzeń, integracja elektroniki, produkcja fizyczna),
- systemy z wieloma integracjami korporacyjnymi (ERP, systemy bankowe, rozbudowane API),
- obszary wysokiego ryzyka: medycyna, fintech silnie regulowany, rozwiązania wymagające certyfikacji.
W takich sytuacjach 30 dni możesz wykorzystać na zbudowanie makiet, PoC jednego kluczowego modułu czy „makiety usługi” z ręcznym dowożeniem, ale nie na pełnoprawne MVP z użytkownikami płacącymi na rynku.
Jak połączyć budowę MVP z pracą na etacie lub studiami?
Przy ograniczonym czasie lepiej myśleć w godzinach niż w dniach „pełnej pracy”. Realistyczny model to: 1,5–3 godziny dziennie w tygodniu plus 2 dłuższe bloki po 3–4 godziny w weekend. Daje to łącznie około 40–60 godzin w miesiącu, czyli tyle, ile spokojnie wystarczy na podstawowe MVP.
Pomaga proste podejście: każdy dzień ma jedno główne zadanie (np. „napisać tekst na landing”, „umówić 5 rozmów”, „zbudować prosty formularz”). W kalendarzu blokujesz stałe sloty i traktujesz je jak spotkanie z klientem – nie przekładasz „bo tak”. Odcinasz wszystko, co nie pomaga zweryfikować pomysłu: logo, idealny branding, rozbudowane animacje czy „perfekcyjną” architekturę.
Jak szybko sprawdzić, czy pomysł jest w ogóle wart testu?
Na start wystarczy prosty filtr. Zadaj sobie cztery pytania i odpowiedzi zapisz na jednej kartce:
- Jaki konkretny problem rozwiązuję w jednym zdaniu?
- Dla kogo dokładnie to robię (konkretny segment, nie „wszyscy”)?
- Jak ta grupa radzi sobie dziś (jakie narzędzia, obejścia, protezy)?
- Co jest w tym obecnym sposobie najbardziej frustrujące – gdzie jest luka?
Jeśli nie potrafisz nazwać problemu, nie umiesz wskazać realnych osób z tym bólem albo dotarcie do nich jest praktycznie niemożliwe, lepiej taki pomysł odłożyć albo zawęzić, niż na siłę robić MVP.
Ile rozmów z użytkownikami trzeba zrobić przed budową MVP?
Dobry poziom na start to 10–20 krótkich rozmów (15–20 minut) z osobami z grupy docelowej. To daje pierwszy obraz: czy problem faktycznie boli, jak często się pojawia, jak dziś ludzie próbują go ogarnąć i czy powtarzają się podobne schematy.
Da się to ogarnąć w 2–3 dni, jeśli podejdziesz zadaniowo: jednego dnia robisz listę osób i wysyłasz proste, szczere zaproszenia, dwa kolejne dni poświęcasz na rozmowy telefoniczne lub online. Jeśli nie jesteś w stanie złapać 10 osób z grupy docelowej, to pierwsza czerwona flaga co do skali i dostępności tego rynku.
Jak zdobyć szczery feedback o pomyśle, a nie „uprzejme pochwały”?
Zamiast pytać „Czy podoba Ci się ten pomysł?” skup się na faktach z życia użytkownika. Pytania powinny wyciągać historię, a nie opinię. Przykładowo: „Opowiedz, jak teraz rozwiązujesz ten problem, krok po kroku”, „Kiedy ostatni raz to się wydarzyło? Co wtedy zrobiłeś?”, „Co cię najbardziej wkurza w obecnych narzędziach?”.
Jeśli pokazujesz już szkic rozwiązania, unikaj pytania „Czy byś tego używał?”. Lepsze są pytania typu: „Gdzie to by się wpasowało w twój dzień?”, „Z czego musiałbyś zrezygnować, żeby realnie używać tego narzędzia?”, „Co sprawiłoby, że odinstalujesz to po tygodniu?”. Z takich odpowiedzi masz materiał do decyzji: rozwijać, pivotować czy odpuścić.





